Room – Pokój – recenzja, najlepszy film 2015 roku?

room film

Macie swój ulubiony film minionego roku? Ja chyba tak, a najbardziej zaskakuje mnie w tym, że padło na niezwykle prosty w formie dramat, który przedstawia mocną historię w bardzo kreatywny sposób. Przeczytajcie dlaczego warto obejrzeć ,,Room”.

,,Pokój” to ekranizacja powieści o tym samym tytule, którą napisała Emmy Donoghue. Reżyserem filmu jest Lenny Abrahamson – facet naprawdę się spisał i zaraz wytłumaczę, dlaczego tak uważam. Dla kogoś, kto zasiądzie do ,,Room” zupełnie bez żadnego zarysu fabuły, początek może wydawać się niejasny. W głowie widza rodzi się wiele pytań, wiele wątpliwości, które z czasem powolutku się rozjaśniają. Historia przedstawia nam młodą matkę i jej synka, którzy od wielu lat są więzieni w ciasnym pokoju. W przypadku małego Jacka mowa tu o całym jego życiu, ponieważ chłopiec urodził się w tym ,,Pokoju” i wydaje mu się, że cały świat sprowadza się tylko do tego niewielkiego pomieszczenia. Jak to możliwe? Odpowiedź na to pytanie nie jest najważniejsza, liczy się to jak bohaterowie radzą sobie z tym niecodziennym losem oraz jak wpływa to na ich uczucia względem siebie.

Magia szczegółów

To, co najbardziej urzekło mnie w tym filmie to przede wszystkim relacja matki z dzieckiem. Jej poświęcenie oraz wysiłek, jaki musiała włożyć w to by stworzyć wokół Jacka pozory zwyczajnego świata. Wyobrażacie sobie wychowanie małego dziecka w jednym pokoju i nie zwariowanie przy tym? Ma – jak pieszczotliwie nazywa ją chłopiec – wymyśla pomysłowe zajęcia dla syna, dba nawet o jego aktywność fizyczną, tworzy system zasad na jakich opiera się wizja świata Jacka, którą on zresztą chętnie rozwija poprzez swoją bujną wyobraźnię. Film dzieli się na dwie części – pobyt w tytułowym ,,Pokoju” oraz poza nim (bo nie powinno być wielką tajemnicą, że punktem zwrotnym filmu jest ucieczka bohaterów). Pojawia się wówczas nowy wątek – adaptacji w nowym świecie oraz zamiana ról między Ma i Jackiem, którą ja dostrzegam w sensie opieki i troski o najbliższą osobę na świecie. Relacja między nimi jest naprawdę piękna. Nie wyrażają jej słowa, widzimy to, gdy jedno kurczowo trzyma się drugiego, a wszyscy wokół zdają się być na zewnątrz ich, nawet gdy znajdują się już w bezpiecznym miejscu (choć bariera ta powoli osłabnie, szczególnie w przypadku Jacka).

Room film – recenzja subiektywna

Dawno już na żadnym filmie się nie wzruszyłem, a tak właśnie się zdarzyło podczas seansu ,,Room”. Co ciekawe, nie tylko łezka mi się w oku zakręciła, ale nie zabrakło także napięcia czy innych emocji. To jest właśnie w kinie niesamowite – oglądamy dziś na ekranie kosmiczne bitwy, superbohaterów niszczących całe miasta, i nawet nie chce się nam wyżej podnieść brwi. Tymczasem, prosta scena angażująca dwie postaci, dywan i pick-up potrafiła trzymać mnie w dużym napięciu. Było to możliwe dzięki odpowiedniemu kontekstowi – widz świetnie rozumie powagę pokazanej sytuacji, związanego z nią ryzyka oraz ładunku emocjonalnego. I nie potrzeba było żadnych kaskaderów, to powinno dać do myślenia wielu twórcom, i w tym miejscu jeszcze raz wspomnę udaną pracę reżysera Abrahamsona.

Nie sposób nie wspomnieć odtwórców głównych ról: Brie Larson (za co dostała Oscara za główną rolę kobiecą) oraz niezwykle utalentowanego młodego człowieka jakim jest Jacob Tremblay (szczerze mówiąc, Oscara najchętniej dałbym właśnie jemu). Bardzo podobały mi się też kadry z filmu – to jak ,,Pokój”, mimo swoich skromnych rozmiarów, potrafił robić wrażenie większego oraz to jak później perspektywa Jacka jest zupełnie inna, gdy odwiedza pokój ponownie. To piękne szczegóły, które składają się na całość historii smutnej, ale pełnej optymizmu zarazem. Na koniec, tradycyjnie, zachęcam do posłuchania ścieżki dźwiękowej z filmu ,,Room”, no i oczywiście obejrzenia samego filmu.

Facebook Comments