Ja w środku tańczę – recenzja filmu

inside i dance recenzja

,,Ja w środku tańczę” to jeden z tych filmów spoza kinowego mainstreamu, o których istnieniu nie zdajemy sobie sprawy dopóki przypadkiem na niego nie trafimy. A jest co oglądać.

Jednym z tropów, po którym niektórzy mogą dojść do ,,Inside I’m dancing” (znany też pod tytułem ,,Rory O’Shea Was Here” jest studiowanie filmografii Jamesa McAvoy’a, gwiazdy znanej choćby z serii X-Men. No dobrze, tylko o czym właściwie jest ten film?

ja w srodku tancze recenzjaTrafiłem na niego podczas przeglądu filmów o niepełnosprawności ,,Sprawne Kino” w Warszawie. Na początku poznajemy w nim Michaela (genialny Steven Robertson), który, jak szybko się orientujemy, cierpi na paraliż i przebywa w specjalnym ośrodku terapeutycznym. Jego życie w całości determinuje jego choroba, co można sprowadzić do wszechobecnych ograniczeń, nakazów, zaleceń. Życie w klatce wydaje mu się oczywiste dopóki do ośrodka nie przyjeżdża Rory (James McAvoy), któremu poruszanie się na wózku zdaje się w niczym nie przeszkadzać, a już z pewnością nie w imprezowaniu i odjechanych pomysłach. Michael, będąc pod ogromnym wrażeniem Rory’ego zaczyna myśleć o podjęciu samodzielnego życia poza ośrodkiem. Na dokładkę wspomnę jeszcze tylko, że chłopaki wynajmują sobie seksowną pomagierkę Siobhan (Romola Garai).

Inside I Dance – recenzja filmu

Dziwię się nieco, że ten film nie jest nieco bardziej znany – nigdy nie trafiłem na niego w TV. W każdym razie, film spodobał mi się z wielu powodów. Przede wszystkim, film zaprezentował pozytywny humor, momentami jest naprawdę wesoło. Poza tym, w mojej ocenie film w sposób niebanalny porusza co najmniej kilka ciekawych kwestii, np. jaką rolę społeczną mogą lub powinny pełnić osoby niepełnosprawne? Czy pozostaje im tylko zamknąć się w czterech ścianach czy powinny czerpać z życia tyle samo, co każdy? Odpowiedź na tak postawione pytanie wydaje się oczywista, ale historia opowiedziana nam w ,,Ja środku tańczę” pokazuje, że nic nie jest takie proste jak wydaje. Sztuka polega bowiem na tym, aby być szczęśliwym, ale jednocześnie szanować i uszczęśliwiać innych (patrz: Rory, który zanadto popada w egocentryzm i egoizm). Losy obu bohaterów zdają się pokazywać, że szczęście zależy w głównej mierze od własnego nastawienia, ale wraz z sukcesami warto też mieć świadomość swoich ułomności, zaakceptować je i nie skupiać się przy tym wyłącznie na sobie. Film pokazuje zarówno piękne jak i gorzkie chwile z życia Rory’ego oraz Michaela, nadając wg mnie szczególnej wartości dla całego filmu.

Nie chciałbym w tym miejscu zdradzać zbyt wiele z samej fabuły ,,Ja w środku tańczę”. Mam nadzieję, że zaintrygowałem do obejrzenia tej produkcji, a na dobry początek zachęcam do kliknięcia w zwiastun. Polecam.

Facebook Comments